Sadavir "Wściekły Wąż" Thait

Description:

“Wąż” jest mierzącym 175 cm mężczyzną o jasnej karnacji i ciemnych, sięgających ramion włosach, zazwyczaj spiętych w krótki kok z tyłu głowy. Jego ostre, skupione spojrzenie wypatruje czyhających nań zagrożeń, a błyskawiczne ruchy zabójcy wykonywane są z niesamowitą gracją.

Odziany w czarny, skórzany ubiór zwieńczony płaszczem wydaje się być chodzącą plamą atramentu, z której co jakiś czas wyłaniają się dwa, tnące z zaskoczenia wakizashi, czy też wirujące w powietrzu latające gwiaździste ostrza.

ninja_4.png

Skoncentrowany na zadaniu, wykorzysta wszelkie swoje możliwości, by je wypełnić – od starannie dobieranych kłamstw bądź półprawd, po bezlitosny i bezszelestny cios zadany zza zasłony mroku.

Jednakże, gdy właśnie nie podąża za swoją ofiarą, Sadavir jest żądnym przygód obieżyświatem, przemierzającym Zapomniane Krainy w poszukiwaniu godnych wyzwań. Nie będąc zbyt oczytanym człowiekiem, ze zdziwieniem i fascynacją zbiera informacje na temat mocy, jaką uczono go władać – energią ki.

Bio:

Sadavir urodził się w odległym zakątku Faerunu, i wkrótce po narodzinach stracił swoich rodziców. Będąc sierotą, od najmłodszych lat wychowywał się na ulicy przepastnego i wiecznie cuchnącego miasta. Pewnego dnia, skradłszy sakiewkę pewnemu starzejącemu się łamadze, los pokierował jego życie na nowy tor.

Sadavir zyskał wiele bolesnych siniaków, jak również nowy dom postaci tajemniczej kamienicy żebraka o ciężkiej ręce. Pośród podobnych mu sierot i gówniarzy bez nadziei na przyszłość, chłopak dostał szansę jedną na milion. Nie był to bowiem zwykły przytułek…

Stary Wąż – takie bowiem imię nosił jego dobroczyńca – wydawał się być skomplikowaną postacią. Z jednej strony uchodźca z dalekiej krainy, noszący wiele tajemnic i uciekający przed demonami przeszłości, jednocześnie facet stawiający czoła każdemu dniu z entuzjazmem godnym osoby dwa razy młodszej i wigorem jakim nie powstydziłaby się osoba w sile wieku. Jego bystre spojrzenie nie schodziło z podopiecznych podczas wielogodzinnych lekcji, jakie powoli zmieniały bandę ulicznych bachorów w wyćwiczonych złodziei, zwiadowców i zabójców.

W miarę dorastania i kolejnych prób, na jakie wystawiał swoich wychowanków Stary Wąż, ich ciała stawały się mężniejsze a umysły ostrzejsze, lecz ich szeregi powoli topniały. Ci, którzy uzyskali uznanie mistrza, nagradzani byli nowymi imionami oraz tatuażami, pieczętującymi ich przynależność do Szkoły Żmiji.

wonsz2.jpg

Pewnego dnia Sadavir, a właściwie Wściekły Wąż dołączył do tego elitarnego grona. Obok niego dumni stali tacy przebiegli wojownicy jak:

- Bystry Boa, nadzwyczaj inteligentny półork, niewolnik wykupiony przez Mistrza, wybawiony od pewnej śmierci na arenie po latach morderczych treningów. Niezrównany w całej szkole w walce wręcz, znany z silnego ramienia zaciskanego wokół szyj jego ofiar

- Zwinna Kobra, gibka jak kotka dziewczyna o twarzy naznaczonej okrutną blizną przecinającą oko i wargę, która urodę i niewinność utracone w plugawym burdelu zamieniła dzięki mistrzowi na umiejętność bezbłędnie miotanych ostrzy, którą każdego dnia doprowadzała coraz bliżej perfekcji.

- Szara Żmija, tajemnicza i arogancka dziewczyna o srebrnych włosach i szarych oczach, dla obeznanych obserwatorów nieprzypominająca w niczym Starego Węża…

A także kilku innych, równie co tamci wyszkoleni i ochoczy do rzucenia wyzwania całemu miastu.
Ku ich uciesze takie zadanie miało wkrótce nadejść – Stary Wąż, który miesiącami przygotowywał się do owianego tajemnicą przedsięwzięcia, całkowicie przeistoczył się ze starszego mnicha w ryżego faceta w średnim wieku, uzbrojonego od stóp do głów w najróżniejsze narzędzia mordu, jakie mogli sobie wyobrazić. Obraz ten dopełniała powłóczysta, czarna szata, na której uważne oko mogłoby dostrzec wyhaftowane czerwoną nicią wijące się węże. Z tą czarno-czerwoną plamą kontrastowała jego siwa czupryna, świecąca niczym księżyc nad pogrążonym w mroku stawem odbijającym śmiercionośne gwiazdy.

SW.png

Tak przygotowany, Stary Wąż objaśnił garstce ocalałych uczniów swój plan – obejmował on dziesiątki pozornie niepołączonych ze sobą zdarzeń, znanych wyłącznie jemu i uczniowi wykonującemu konkretne zadanie z jego tajemniczej układanki. Tego wieczoru gwiazdy rozświetliły dachy, po których przemykały kolejno czarne sylwetki Żmij wysłanych przez swojego Zaklinacza.

Jednakże żadnej z nich nie udało się wypełnić zadania do końca. Ich plany za każdym razem krzyżował tajemniczy, ubrany na biało wojownik dzierżący katanę, jednak pozostawiający Żmije przy życiu – wraz z wrażeniem, że taki łomot dostały tylko raz, dawno temu, kiedy jeszcze ich ciał nie zdobiły czarne-czerwone wytatuowane łuski…

Także Sadavir skrzyżował swoje ostrza z nieznajomym – ten zastąpił mu drogę do głównej cysterny miasta, i jednym celnym ciosem rozbił skryte w szacie sabotażysty gliniane naczynie.
Zaskoczony, Wściekły Wąż próbował stawić czoła wojownikowi w bieli, jednak szybkie uderzenie pięścią powaliło go na ziemię. Mrok spowiła mgła, lecz tuż przed utratą przytomności słyszał brzęk cięciwy i cichutki świst bełtu od kuszy przecinającego mrok…

Nie wiedział, ile czasu był nieprzytomny, lecz gdy odzyskał przytomność, niezwłocznie podczołgał się do wnętrza cysterny. Pośrodku imponującej komnaty, poprzerywanej akweduktami prowadzącymi wodę do i z zbiornika, nad tonią czarnej wody stał nieznajomy wojownik. Jego chwilę temu biała szata – porozcinana i poznaczona śladami krwi. Z jego lewego ramienia wystawał bełt, lecz dłoń silnie trzymała Starego Węża za włosy, który to klęczał przed zwycięzcą nie mniej ranny. Prawa ręka dzierżyła zaś miecz, którym tajemniczy szermierz mierzył w oko starca. Sadavir nie mogąc się ruszyć, z przerażeniem obserwował tę scenę, a jego uszy ledwo wyłapywały strzępy konwersacji, jaką tamci prowadzili ze sobą.

N.png

N – Zdradziłeś mnie!

SW – To TY mnie zdradziłeś!… Wszystko zepsułeś, ….. , byłeś moim najgorszym uczniem…

….

N – Nigdy nie stałbym się taki jak Ty! … Muszę Cię zabić, nie ma innego wyjścia…

W tym momencie oczy starca błysnęły pośród mroku, po czym wycedził:

.
SW – Możesz spróbować.

Sadavir, przyzwyczajony już do mroku, wyłowił wzrokiem spomiędzy akweduktów znajomą postać o srebrnych, spiętych w kok włosach. Niestety, wydał tym samym ledwo tylko słyszalne westchnienie ulgi, które Nieznajomy musiał usłyszeć…

W jednej chwili Miecz przebił oko Starego Węża, Strzała bark Nieznajomego, a Shuriken godził w stopę Żmiji. Wszystkie trzy postacie zastygły w miejscu, po czym wpadły w atramentową toń zbiornika. Zszokowany Sadavir stanął na nogi, chcąc dobiec do krawędzi i wskoczyć do wody, lecz nagle ciszę nocy zmąciły ostre piski strażniczych gwizdków. Wściekłemu Wężowi udało się jedynie odzyskać swoje ostrza, gdy zgraja zbrojnych zmusiła go do skrycia się w ciemnościach. Utykając, z trudem unikał wzmożone patrole, jednak ewentualnie udało mu się dotrzeć do miejsca, jakie przyszło mu przez 15 lat zwać domem.

Niestety, musiał je szybko opuścić, gdyż w mieście nie było już żadnych bezpiecznych schronień dla takich jak on. Wszystkie kryjówki były spalone, i tak oto Wąż musiał wyruszyć w szeroki świat – wiedział, że to kiedyś nastąpi, ale zupełnie nie tak sobie to wyobrażał.

Podróżując, jakiś czas poszukiwał swoich utraconych towarzyszy, lecz znając ich możliwości, nie łudził się, że ich odnajdzie. Musiał imać się różnych zajęć, aż w końcu podjął zawód skrytobójcy – naturalne wykorzystanie jego talentów.
Wkrótce dopadła go rutyna, na skutek czego jedno ze zleceń prawie skończyło się jego śmiercią. Z opresji wybawiła go jednak tajemnicza Elfka, u której zaciągnął dług życia. Przez jakiś czas podróżował z nią, zaintrygowany dziwnym zadaniem, jakie zdeterminowana była wypełnić. Nigdy jednak nie zapomniał tej nocy, tajemniczego szermierza oraz swojej porażki.

Wiedział też, że z tamtej cysterny nie wyłowiono żadnego ciała.

Sadavir "Wściekły Wąż" Thait

"Powrót" Gethysan